Cichy rynek osnuły domy z podcieniami,
Z grzebieniami dachówki ponsowej, a z boku
Białe, sine, różowe – linie nowych bloków
A po bokach dwie linie błyszczą jak aksamit”
– Tadeusz Chróścielewski Staromiejska panorama
Fenomen
Stare Miasto to najstarsza część Łodzi, miejsce, w którym rozwijał się od wieku XV miejski organizm, jednak intensywność użytkowania tej przestrzeni zmieniała się w czasie, podobnie jak jego zabudowa. Znaczące przekształcenia tej części miasta, zarówno w sferze architektonicznej, jak i społecznej, nastąpiły w XIX wieku wraz z rozwojem Łodzi przemysłowej. W konsekwencji decyzji o lokalizacji nowej Łodzi na południe od Starego Miasta to, co dotąd było miastem sennym i pełnym marazmu, ale jednak miastem, stało się peryferiami. Owe „obrzeża” wypełniły się szybko gęstą zabudową i utworzyły niezwykle żywą, gwarną dzielnicę mieszkalno-handlową, w której ogromny udział miała ludność pochodzenia żydowskiego. Próby uporządkowania Starego Miasta i Starego Rynku i nadania im (trochę) bardziej reprezentacyjnego charakteru nastąpiły w okresie międzywojennym. Żadnych dalekosiężnych zmian jednak nie przeprowadzono, wciąż była to przestrzeń rozwijająca się żywiołowo i spontanicznie, pewnym przekształceniom uległ jedynie Stary Rynek. Początek końca dawnego Starego Miasta przyniosła II wojna światowa, która dokonała destrukcji dotychczasowego charakteru tej przestrzeni.

Rynek Starego Miasta, wschodnia pierzeja, lata 30. XX w. Fot. Włodzimierz Pfeiffer. Źródło: Archiwum Państwowe w Łodzi
Dalsze radykalne przekształcenia tej części miasta zaczęły się w latach pięćdziesiątych XX wieku. Obraz architektoniczny Starego Rynku uległ wówczas całkowitej przemianie, powstały nowe przyrynkowe kamienice, nowe bloki, a w miejscu dotychczasowej tkanki utworzono park. Przekształcenia nie zostały jednak dokonane całościowo, projekty wdrożono fragmentarycznie, nie dokonano planowanych wyburzeń, przez co powstała swoista hybryda przed- i powojennej zabudowy. Modyfikacji uległa także funkcja tego założenia – Stare Miasto pozostało przestrzenią mieszkaniową, ale już nie handlową. Problem ten odzwierciedla nowy Stary Rynek, który nie jest ani stary, ani handlowy, nie bardzo też, z uwagi na niewielką skalę, reprezentacyjny. Czy Stary Rynek jest więc dziś „stary” tylko z nazwy, czy może jednak ponad siedemdziesiąt lat jego nowej historii i nowej tkanki pozwalają określić go mianem zabytku budującego tożsamość łodzian? Z pewnością mamy do czynienia z fenomenem, przestrzenią złożoną z nawarstwień, współcześnie odkrywaną i reinterpretowaną zarówno przez historyków, historyków architektury, jak i etnologów czy archeologów. Powstają nie tylko projekty badawcze (np. „W poszukiwaniu zaginionego kwartału”, Muzeum Miasta Łodzi), ale i artystyczne („Koncert na wstążki” Jerzego Janiszewskiego, 2016) dotyczące tego miejsca. Wzrost zainteresowania tym obszarem potwierdza jego potencjał, choć jak dotąd niewykorzystany. Proponuję przyjrzeć się historiom budującym tę przestrzeń, zwłaszcza tej ostatniej, powojennej, z którą konfrontujemy się współcześnie.
Historia I. Stary Rynek – centrum rolniczej osady
Stary Rynek i okoliczna przestrzeń stanowiły przez ponad trzysta lat rdzeń miasta, które otrzymało prawa miejskie z rąk Władysława Jagiełły w lipcu 1423 roku. Leżąca nad rzeką Łódką (wówczas zwaną Rzeką lub Starą Rzeką), na skrzyżowaniu traktów łęczyckiego i piotrkowskiego średniowieczna osada stała się wówczas niewielkim rolniczym miasteczkiem z przywilejami targowym i sądowym. Stanowiła własność biskupów włocławskich, później kujawskich, zarządzaną przez starostę. Niewielka struktura miejska na przestrzeni kolejnych stuleci nie rozwinęła się znacząco z uwagi na niekorzystne położenie: w oddaleniu od dużych ośrodków, ważnych szlaków handlowych, w otoczeniu wielkich kompleksów leśnych utrudniających komunikację. Centrum osady stanowił rynek pełniący funkcję placu targowego, przy którym stało około dwudziestu domów najbogatszych mieszczan, drewniany ratusz oraz karczma. Na północ od rynku znajdował się drugi niewielki plac z kościołem i cmentarzem, a na południe – staw i rzeka, będące ujęciem wody i granicą południową. Z naroży rynku wychodziło kilka ulic, tzw. gościńców, przy których usytuowane były pozostałe domy. Miasto miało całkowicie drewnianą zabudowę, mało zintensyfikowaną, bez przedmieść ani murów wyznaczających jego granice, a wolne parcele wypełniały łąki, sady i pola. Od północy przylegała do miasta wieś szlachecka Bałuty (z kilkoma domami), a jej karczma częściowo znajdowała się na terenie miejskim. Większość mieszkańców Łodzi trudniła się rolnictwem. Historycy wskazują, że „W szczytowym okresie rozwoju, czyli w 1623 r., było tu 118 domów, a w dwadzieścia lat później ich liczba zmalała do 108”. W wieku XVII rozpoczął się proces depopulacji i degradacji sennego i tak już miasteczka, związany z kryzysem wojennym, wzrostem podatków i znaczącą pauperyzacją ludności. W wyniku II rozbioru w 1793 roku miasto trafiło pod zarząd pruski, było jednak najmniejszym z przejętych ośrodków i nie planowano jego spektakularnego rozwoju. Nie ustanowiono w Łodzi garnizonu, problemem też okazała się organizacja szkoły elementarnej, z powodzeniem przeprowadzana w innych przejętych przez Prusy ośrodkach. Mimo to liczba ludności miasta do roku 1802 wrosła ze 192 do 465 osób, przybyło zwłaszcza ludności pochodzenia żydowskiego, co będzie miało duże znaczenie w kolejnych dekadach.

Południowa pierzeja Starego Rynku, lata 80. XIX w. Źródło: Fotopolska.eu
Pierwsze przeobrażenia w wyglądzie miasta i rynku nastąpiły w okresie Księstwa Warszawskiego, a następnie Królestwa Polskiego. Liczba ludności, przede wszystkim z uwagi na migrację lokalną, stopniowo rosła i wynosiła 847 osób tuż przed utworzeniem Nowego Miasta. Sporządzono wówczas mapy, podjęto próby regulacji ulic i sfunkcjonalizowania tego niewielkiego ośrodka. Zasadniczy układ urbanistyczny pozostał ten sam, nawiązujący do dotychczasowego, mającego jeszcze rodowód średniowieczny. Centrum stanowił rynek o romboidalnym kształcie (105 na 85 metrów), z którego wychodziły w kierunku okolicznych miast i wsi wąskie uliczki. Znajdujący się na północ od niego drugi plac, z górującym nad miastem drewnianym kościołem, zyskał kształt trapezoidalny. Wszystkie domy były nadal drewniane, o konstrukcji zrębowej, kryte słomą lub gontem. Krzysztof Stefański zauważa, że w tym czasie „zwarta zabudowa obejmowała wschodnią, południową i zachodnią pierzeję Rynku, ulice Drewnowską i Podrzeczną, częściowo Lutomierską i wschodnią pierzeję ulicy Kościelnej”. Nieliczne obiekty o znaczeniu publicznym również były wówczas drewniane – ratusz (nowy), kościół, bóżnica przy ulicy Wolborskiej, karczma. Próby znormalizowania zabudowy i nadania jej bardziej reprezentacyjnego charakteru pojawiły się około 1820 roku, kiedy podjęto decyzję o wypełnianiu pustych parceli, wyrównywaniu linii zabudowy i budowie typowych, parterowych domów, opartych na projekcie opracowanym w Warszawie, być może przez Hilarego Szpilowskiego. Znaczące zmiany przyniosły kolejne lata, związane z rozwojem Łodzi przemysłowej, bowiem w związku z usytuowaniem Nowego Miasta na południe od dotychczasowego, Stare Miasto utraciło swoją centralną pozycję – dosłownie i symbolicznie.
Historia II. Stare Miasto w Łodzi przemysłowej: Gwarna dzielnica handlowa czy najgorsze peryferia?
W XIX wieku Stare Miasto rozwijało się dynamicznie, ale w sposób bezplanowy i spontaniczny. Cała energia inwestycyjna została bowiem skierowana na budowę Nowej Łodzi, jej nowych domów i ulic. To im poświęcano najwięcej uwagi, to tam znalazły się najpierw domy tkaczy, następnie zaś kamienice i wille, nowe obiekty użyteczności publicznej. Stare Miasto pozostało zaś przestrzenią mieszkalną i handlową, znaną ze złej jakości zabudowy i katastrofalnych wręcz warunków do życia. Choć starano się sfunkcjonalizować tę część miasta poprzez regulację przebiegu ulic, poprawę stanu ich nawierzchni, regulację przebiegu rzeki Łódki, to jednak działania te nie nadążały za dynamicznym rozwojem, a gęstniejąca z roku na rok miejska tkanka coraz bardziej przypominała gigantyczny labirynt.

Rynek Starego Miasta, 1927-1939. Fot. Włodzimierz Pfeiffer. Źródło: Archiwum Państwowe w Łodzi
Centralnym punktem układu pozostał Stary Rynek. Jego zabudowa zmieniała się w czasie, przybyło piętrowych klasycystycznych kamienic, jednak różniły się one wielkością i jakością użytego detalu od tych z centrum Łodzi. Duży wpływ na obraz architektoniczny rynku miały, odzwierciedlone zresztą w powojennej zabudowie w postaci arkad, jatki piekarniczo-rzemieślnicze. Zostały wzniesione w zachodniej pierzei rynku w 1841 roku według projektu słynnego warszawskiego architekta Henryka Marconiego. Był to obiekt na planie litery U, złożony z parterowych pawilonów od strony ulicy Nowomiejskiej, zamkniętych arkadami. Pierzeja południowa została oddana ludności żydowskiej. Władze liczyły na to, że bogaci Żydzi wypełnią ją lepszej jakości obiektami. Przestrzeń ta stanowiła podwaliny rewiru żydowskiego, sukcesywnie poszerza- nego (aż do ulicy Franciszkańskiej). Mimo zniesienia w 1862 roku obowiązku osiedlania się Żydów w wyznaczonym rewirze, nadal najchętniej wybierali oni właśnie tę część miasta na swoją siedzibę, zwłaszcza ci niezamożni. Stare Miasto stało się więc nieformalną dzielnicą żydowską, ponadto do jego granic przylegała osada Nowe Bałuty, stanowiąca de facto gęsto zabudowane przedmieścia, a granica między nimi nie była w żaden sposób wyczuwalna, choć bardziej wyrazista była część południowa, przebiegająca ulicami Północną i Ogrodową, oddzielająca Stare Miasto od strefy śródmiejskiej. W związku z napływem ludności do Łodzi dynamicznie wzrastała i liczba mieszkańców Starego Miasta. Aby zwiększyć teren pod zabudowę mieszkalną, w latach siedemdziesiątych XIX wieku zasypano staw na rzece Łódce, znajdujący się na południe od Rynku, a odzyskaną przestrzeń szczelnie wypełniono kamienicami.
Osiedlanie się ludności pochodzenia żydowskiego na tym obszarze spowodowało też sukcesywny wzrost liczby obiektów służących ich potrzebom. W latach 1863–1871 w miejscu starej, zrujnowanej drewnianej bóżnicy wzniesiono nową, murowaną synagogę, według projektu Jana Karola Mertschinga, która pod koniec XIX wieku została przebudowana przez Adolfa Zeligsona. Otrzymała wówczas niezwykle bogatą, okazałą bryłę w stylu mauretańskim i stała się jedną z większych synagog nie tylko w Łodzi, ale i w Polsce. Obok synagogi zbudowano dom modlitwy, a w latach dwudziestych XX wieku – szkołę talmudyczną.

Fasada synagogi Alte Szil, widok od ulicy Wolborskiej. Fot. Włodzimierz Pfeiffer, 1927-1939. Źródło: Archiwum Państwowe w Łodzi
Drugim pod względem rangi obiektem architektonicznym Starego Miasta był neogotycki kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, który zastąpił wcześniejszy drewniany obiekt.
Najbardziej charakterystycznym rysem Starego Miasta był jednak jego niezwykły, niespotykany nigdzie indziej układ urbanistyczny, na który składały się wąskie uliczki, szereg połączonych ze sobą podwórek tworzących zawiłe labirynty. Przestrzenie te wypełniały się od rana do wieczora ludźmi i miejskim gwarem, generowanym przez pasaże handlowe, sklepiki, targowiska, bo to właśnie funkcje handlowe obok mieszkalnych dominowały na tym obszarze. Budynki użyteczności publicznej były nieliczne (poza świątyniami: łaźnie, szkoła) i przeznaczone raczej dla potrzeb mieszkańców, nie było tu bowiem obiektów o randze ogólnomiejskiej. Mniej liczne niż w innych dzielnicach były też obiekty fabryczne (z czasem niektóre zresztą przekształcono w przestrzeń mieszkalno-handlową, jak browary braci Gehlig). Mimo że Stare Miasto wzbogacało się o wiele wysokich, murowanych kamienic, coraz bardziej kontrastowało z reprezentacyjną zabudową reszty miasta, jej rezydencjami, hotelami czy monumentalnymi kamienicami ulicy Piotrkowskiej, znajdującej się przecież w bliskim sąsiedztwie.

Północno-zachodni narożnik Starego Rynku. Widoczny kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, lata 30. XX w. Fot. Włodzimierz Pfeiffer. Źródło: Archiwum Państwowe w Łodzi
Okres międzywojenny nie przyniósł wielkich zmian w obrazie dzielnicy. Choć w 1915 roku poszerzono granice miasta między innymi właśnie o Bałuty, to de facto było to zatwierdzenie stanu istniejącego, które niewiele wniosło do samej zabudowy. Powstało kilka koncepcji funkcjonalizacji tej części miasta, tworzonych w ramach planów ogólnych, które zakładały zmianę przebiegu sieci komunikacyjnej. Pozostały one jednak w sferze wizji. Zabudowa zaś stawała się coraz bardziej gęsta i zwarta, a warunki mieszkaniowe wciąż się pogarszały. W 1917 roku zakryto fragment kanału rzeki Łódki i wybudowano nad nim pasaż handlowy z zielenią. Drobną, choć znaczącą zmianę wprowadzono w latach trzydziestych, kiedy to Stary Rynek przekształcono w zielony skwer i zlikwidowano istniejące tam do tej pory targowisko. Te działania modernizacyjne w przestrzeni staromiejskiej były kosmetyczne. Za szybko postępującą industrializacją, urbanizacją nie nadążała infrastruktura miejska. Brakowało mieszkań, szkół, szpitali, infrastruktury technicznej, edukacyjnej.
Traumatyczną zmianę dla Starego Miasta, a także całych Bałut przyniosła wojna i okupacja niemiecka. Niemcy urządzili bowiem w północnej części Łodzi getto. Zdegradowana zabudowa tej części miasta uległa dalszemu rozpadowi, część drewnianych obiektów została rozebrana (pas ochronny między ulicami Wolborską a Północną), obiekty kultu – synagogi – zniszczono. Niemcy planowali w tym miejscu nową, reprezentacyjną dzielnicę dla lepiej uposażonych własnych obywateli, przestrzeń o całkowicie nowej, rozluźnionej zabudowie, oddzieloną od centrum pasem zieleni. Dzielnica miała otrzymać szerokie arterie komunikacyjne wschód–zachód i północ–południe, a na ich przecięciu planowano utworzyć plac.
Historia III. Nowe „Stare” Miasto, czyli w socrealistycznym miasteczku
Największe przekształcenia przestrzeni staromiejskiej przyniósł okres powojenny. Choć zabudowa przedwojenna tego obszaru przetrwała niemal w całości (mimo zniszczeń niemieckich z czasu, gdy mieściło się tu getto), podjęto decyzję o dalekosiężnych zmianach, wielkiej reorganizacji przestrzeni i wyburzeniu dotychczasowej zabudowy. Stare Miasto i Bałuty miały zostać połączone w jeden spójny organizm, stanowiący absolutne novum w tym miejscu – wielkomiejską dzielnicę mieszkaniową. Chodziło o stworzenie przestrzeni o dobrej jakości architekturze (zgodnej oczywiście z obowiązującą konwencją socrealizmu), kompleksowo zaspokajającej potrzeby mieszkańców, ale także dostępnej i atrakcyjnej dla wszystkich łodzian. Na pierwszy plan wysunięto jednak zagadnienie rozbudowy bazy lokalowej, a stworzenie nowych, lepszych warunków do życia nabierało w tym miejscu szczególnego znaczenia. Za lokalizacją wzorcowego osiedla właśnie na Bałutach przemawiały więc względy pragmatyczne, złej jakości tkanka oraz położenie w sąsiedztwie śródmieścia. Dzięki temu możliwe było powiązanie nowej dzielnicy mieszkaniowej z centrum i przedłużenie strefy zagospodarowanej w dotąd zaniedbywanym kierunku północnym. Nowemu budownictwu Bałut (i interesującego nas Starego Miasta) przypisano znaczenie propagandowe – podejmowane działania miały skutkować przekształceniem najbiedniejszej łódzkiej dzielnicy w nowoczesny, wielkomiejski zespół mieszkaniowy. Podkreślano, że „nie stanowi tylko bezpośrednio przyrostu izb mieszkalnych i nie jest tylko elementem nowych założeń urbanistycznych – jest ono środkiem do gruntownej przebudowy i poprawy warunków życia w istniejącej dzielnicy […] Nowe budownictwo w zamian za drewniane rudery, podwórza-studnie i rynsztoki przyniosło wodociąg i kanalizację, szkoły i przedszkola, zieleńce i światło słoneczne”. Rozwój Starego Miasta i Bałut, bardzo gęsto zabudowanych, oznaczał jednak konieczność dokonania daleko idącej przebudowy, wyburzeń, z czego doskonale zdawano sobie sprawę. Już w 1950 roku twórca koncepcji Nowych Bałut pisał: „Teren przeznaczony w planie sześcioletnim pod budownictwo ZORowskie w Łodzi stanowi, poza pewnymi partiami getta wyburzonymi przez Niemców, w większości swej jednak przeznaczonymi na tereny zielone – obszar o dużej istniejącej zabudowie”. Przebudowy, wyburzenia, adaptacje przyczyniły się do zmiany nie tylko tkanki materialnej, ale także tej symbolicznej, zniknął bowiem cały kwartał zabudowy między ulicami Wolborską a Północną (nazywany dziś właśnie zaginionym kwartałem), który przekształcono w park, zniknęły również wszystkie przyrynkowe obiekty, będące prawdopodobnie w dobrym stanie technicznym, ale nie licujące z socrealistyczną koncepcją zabudowy placu czy miejsca pamięci. Trudno jednak określić, na ile działania te były intencjonalne, związane z komunistyczną polityką zawłaszczania pamięci, a na ile wynikały z chęci zmodernizowania tej przestrzeni. Dla projektanta Bałut i Starego Miasta Ryszarda Karłowicza, niezwiązanego zupełnie z Łodzią (gościł w niej zaledwie kilka razy), przestrzeń ta nie niosła za sobą żadnych pozytywnych wartości.

Perspektywa osiedla Stare Miasto rysował inż. arch. R. Karłowicz R. Karłowicz, Przebudowa dzielnicy Bałuty i Starego Miasta w Łodzi, „Architektura”, 1950, nr 1/2, s. 39.
Nowo projektowana dzielnica powstawała w nowych realiach politycznych komunistycznego państwa, w ramach odgórnie zarządzanej struktury (Zakładu Osiedli Robotniczych) i narzuconej formy (socrealistycznej), jednak łączyła się także z dążeniami modernizacyjnymi, wybrzmiewającymi jeszcze przed 1939 rokiem. Założenia funkcjonalne dzielnicy Bałuty wpisywały się w dużej mierze w przedwojenny dyskurs odbudowy oraz program społeczny związany z wyrównywaniem różnic i zapewnianiem mieszkań społecznie najpotrzebniejszych. Wątki propagandowe, ideologiczne silnie splatają się tu z tymi pragmatycznymi warunkowanymi ekonomią.
Bałuty zostały pomyślane jako reprezentacyjna dzielnica złożona z sześciu osiedli, przeznaczonych łącznie dla 44 tysięcy mieszkańców, z nowym centrum (Rynkiem Bałuckim) skupiającym najważniejsze obiekty użyteczności publicznej. Na zachód od Rynku Bałuckiego planowano dwa osiedla, nr IV i V, na wschód – zespoły nr I, II, III. Na południu miało się natomiast znaleźć osiedle nr VI, staromiejskie. Ta ogromna dzielnica przedłużałaby strefę zwartej zabudowy w kierunku północnym i łączyła mocno dotąd kontrastujące ze sobą części miasta.

Projekt osiedla Stare Miasto i terenu zielonego na południe od osiedla autorstwa inż. arch. R. Karłowicza i K. Goławskiego. R. Karłowicz, „Przebudowa dzielnicy Bałuty i Starego Miasta w Łodzi”, „Architektura”, 1950, nr 1/2, s. 38.
Koncepcja została zrealizowana w warszawskim biurze ZOR (Zakład Osiedli Robotniczych) przez zespół kierowany przez Ryszarda Karłowicza. Warto pamiętać, że projektanci działali wówczas w innych warunkach, upaństwowionych biurach projektowych, a głównym inwestorem osiedli mieszkaniowych w tych latach był wspomniany ZOR, scentralizowana instytucja powołana do życia w czerwcu 1948 roku. Z uwagi na braki kadrowe zatrudniano w niej niedoświadczonych architektów oraz studentów. Za tworzenie więc tak ważnego założe nia jak Bałuty, mającego stanowić wizytówkę Łodzi, odpowiedzialni byli niezwiązani z miastem i nieznający jego architektury ludzie tuż po studiach.
Założenie miało obejmować obszar ograniczony od południa ulicami Północną i Ogrodową, od wschodu – ulicą Obrońców Westerplatte, od zachodu – ulicą Ks. Brzóski, od północy – ulicami Stefana i Wąską. Ogromną wagę przywiązywano do regulacji sieci ulicznej. Planowano dwujezdniowe arterie o znaczeniu ogólnomiejskim na linii północ- -południe (ul. Ks. Brzóski, Zachodnia, Franciszkańska) oraz wschód- -zachód (Limanowskiego przechodząca w Organizacji WIN oraz Wojska Polskiego przechodząca w ul. Lutomierską). W kompozycji plastycznej nowej dzielnicy miał dominować centralnie usytuowany plac, Rynek Bałucki, o monumentalnej zabudowie i wysokościowych akcentach, spełniający funkcje reprezentacyjne i jednocześnie ogólnomiejskie (hotel, teatr, dom kultury, dom partii). Warto więc sobie uświadomić, że rynek Starego Miasta od początku nie był planowany jako ten najważniejszy plac, a jedynie jako osiedlowy, choć o podwyższonej randze.

Projekt szkicowy dzielnicy Bałuty autorstwa inż. arch. R Karłowicza i A. Majorka. R. Karłowicz „Przebudowa dzielnicy Bałuty i Starego Miasta w Łodzi”, „Architektura”, 1950, nr 1/2, s. 36.
Osiedle staromiejskie zgrupowane w pobliżu rynku Starego Miasta zostało zrealizowane jako pierwsze z owych sześciu planowanych zespołów w sposób najbardziej zbliżony do pierwotnego projektu. Była to modelowa realizacja, szeroko opisywana w prasie. Choć nie stanowi największego zespołu Bałut, to niewątpliwie jest tym najciekawszym. Ze względu na czas powstania – 1950 rok, czyli w okresie krystalizowania się i upowszechniania doktryny – nie powiela gotowych rozwiązań, lecz czynnie wpisuje się w dyskusję na temat zabudowy mieszkaniowej okresu socrealizmu. Mimo że należy do tzw. krainy ZOR, zdecydowa- nie wyróżnia się na jej tle, jeszcze niezunifikowaną zabudową, utrzymaną w kameralnej skali, daleką właściwie od doktrynalnych wskazań. Osiedla ZOR stanowią rozpoznawalną na terenie całego kraju grupę, wyrazistą architektonicznie, ale też nie do końca monolityczną. Szereg norm, wytycznych, standardów oraz ograniczenia finansowe zawężał oczywiście możliwości kompozycyjne do kilku układów i typów obiektów, w tym wypadku jednak powstała realizacja wyjątkowa, pod wieloma względami nawiązująca do międzywojennych koncepcji osiedla społecznego. Kluczowy program oraz zasada kompleksowości zaspokajania potrzeb mieszkańców osiedla pozostały zbieżne. Zmianie uległy: system zarządzania, implementowania mieszkalnictwa (całościowo odgórny i zinstytucjonalizowany, nominalnie społeczny) oraz nazewnictwo (i tak na przykład jednostkę mieszkaniową zastąpiono pojęciem bloku mieszkaniowego), niekiedy forma, chociaż gros bloków wzniesionych na Starym Mieście trudno powiązać z socrealizmem.
Osiedle staromiejskie, wzniesione w latach 1950–1955, zajmuje kwartał wyznaczony ulicami Zachodnią (d. Stodolnianą), Franciszkańską, Wojska Polskiego i Północną. Stanowiło przemyślaną strukturę przestrzenną, wyposażoną w niezbędną infrastrukturę, zaprojektowaną jako zwarty, samowystarczalny organizm silnie powiązany z miastem. Fundamentalną zasadą stała się kompleksowość w rozwiązywaniu wszystkich problemów osiedla, zasada rozpatrywania wszystkich potrzeb życiowych mieszkańców.
Specyficzną cechą zespołu jest jego niezbyt sztywny układ kompozycyjny unikający preferowanych przez doktrynę całkowicie osiowych i symetrycznych rozwiązań. Swobodnie prowadzone ulice oraz swoista malowniczość założenia wynikają z ukształtowania terenu osiedla, co w dużym stopniu wpływa na efekt plastyczny oraz pozytywny odbiór. Osiedle zostało bowiem usytuowane na skarpie, w dolinie rzeki Łódki. Silny wpływ na układ przestrzenny wywarł postulat choć częściowego wpisania się w zastaną sieć uliczną.

Pomnik Juliana Marchlewskiego, lata 50. XX w. Fot. Ignacy Płażewski. Źródło: Muzeum Miasta Łodzi
Wyznaczono trzy zasadnicze ciągi funkcjonalno-kompozycyjne, przy których planowano zgrupowanie usług oraz najważniejszych obiektów społecznych: ulicę Zgierską przy Starym Rynku oraz ulice Bojowników Getta Warszawskiego i Zuli Pacanowskiej. Mimo niepełnej realizacji gmachów użyteczności publicznej założenie to pozostało w znacznym stopniu czytelne. Zgodnie z postulatami doktryny w najbardziej reprezentacyjny sposób ukształtowano zamknięcia układu, które zyskały bardziej monumentalne obiekty, tak zwane śródmiejskie bloki mieszkalno-handlowe. Nacisk położono zwłaszcza na oprawę zachodnią przyulicznych bloków ulicy Zachodniej, częściowo północną oraz południową zamkniętą Parkiem Staromiejskim.
Sercem kompozycyjnym osiedla staromiejskiego stał się Stary Rynek zlokalizowany peryferyjnie, w południowo-zachodniej części osiedla. Zastąpił dotychczasowe założenie i obiekty. Jak każdy plac w dobie realizmu socjalistycznego miał stanowić przede wszystkim rdzeń życia politycznego, miejsce, gdzie odbywałyby się demonstracje, pochody, defilady. Zagadnienie tworzenia nowych centrów zajmowało w socrealistycznej teorii i częściowo praktyce niezwykle eksponowane miejsce. Monumentalne place miały wpływać na układ przestrzenny i wyraz plastyczny miasta. Podkreślano, że ulica Piotrkowska nie mogła spełniać funkcji propagandowo-politycznych, bo „przy swojej wielokilometrowej długości nie posiada placu nadającego się na miejsce zebrań masowych, a mały rozstaw budynków, wyznaczający szerokość ulicy, nie pozwala na rozwinięcie miastu przeszło półmilionowemu, skali demonstracji politycznych”. Należy jednak przypomnieć, że próbę tworzenia wielkomiejskich placów, które pozwoliłyby na rozluźnienie układu, poprawę systemu komunikacyjnego oraz wpłynęły na stworzenie bardziej metropolitarnego charakteru ośrodka, podjęto już w okresie międzywojennym.
Tyle że główny plac osiedla staromiejskiego przypominał bardziej plac miałomiasteczkowy, nijak nienadający się do wielkich parad, które nadal urządzano na ulicy Piotrkowskiej. Czworoboczne założenie z trzech stron zabudowano dwupiętrowymi domami – kamienicami o zwartej bryle flankowanej płytkimi ryzalitami, przykrytymi dość wysokim, czterospadowych dachem. Głównym elementem wyrazu plastycznego stały się arkadowe podcienia znajdujące się w parterze obiektów, które formą miały nawiązywać do stojących w tamtym miejscu, a zburzonych w 1947 roku, klasycystycznych jatek zaprojektowanych przez Henryka Marconiego. Należy dodać, że pierzeja zachodnia, w której miały się mieścić Starostwo Powiatowe i Rada Dzielnicy, nie powstała, a te do dziś znane nam obiekty pochodzą z lat sześćdziesiątych XX wieku. W pierzei południowej miał natomiast stanąć neoklasycystyczny obiekt z prześwitami kolumnowymi w dolnej kondygnacji w celu otwarcia na zieleń parku, w którym planowano Archiwum. Chodziło bowiem o wprowadzenie funkcji zarówno ogólnoosiedlowych (handel, gastronomia, usługi), jak i ogólnomiejskich. Pierzeja ta nigdy jednak nie została zrealizowana.

Stary Rynek w Łodzi, 1963-1964 Fot. J. Korpal. Źródło: Fotopolska.eu
Autorzy koncepcji deklarowali inspiracje klasycyzmem Królestwa Kongresowego oraz chęć stworzenia w tym miejscu „zabytkowej” atmosfery. Pisano wówczas, że „zmienił się Stary Rynek. Nawet gołębie dały się zwieść, że to rynek jakiegoś średniowiecznego miasta i tłumnie zamieszkały w domach z podcieniami, które wyglądają jak sukiennice”. Powstał nowy „stary” plac odznaczający się powściągliwością w stosowaniu detalu, nieprzeskalowanej formie, przez co emanującej spokojem, nie zaś teatralną fasadowością. Drobna skala, kameralność, historyzujący charakter osiedla staromiejskiego, a zwłaszcza części zlokalizowanej wokół Starego Rynku osiągnięto bez odwoływania się do nachalnej ornamentyki, co wywołuje silne skojarzenia z warszawskim Mariensztatem.
Projektanci zespołu, o czym była mowa, zdecydowali się na sięgnięcie po formy klasycystyczne, które według nich stanowiły prawdziwie narodowy akcent, a którego, jak uznano, brakowało w Łodzi. Podkreślali, że „epoka neoklasycystyczna Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongresowego nadała wyraz całemu budownictwu polskiemu”, dlatego czuli się w pełni uprawnieni do szukania inspiracji nie w architekturze samego miasta, lecz okolicznych miasteczek. Stworzenie w centrum Łodzi pseudoklasycystycznego zabytku, dla którego jedynym usprawiedliwieniem mogły być jatki, budziło silny sprzeciw współczesnych. Pytano: „co w takich warunkach upoważniło projektantów do konty- nuowania bezpłodnych poszukiwań w zabytkach Sieradza i Piotrkowa, w rezultacie, do stworzenia sztucznego zabytku? W miarę dojrzewania poglądów na problematykę korzystania z form tradycyjnych w architekturze dnia dzisiejszego – nasze pseudo zabytkowe Bałuty trącą coraz bardziej anachronizmem”. Krytykę budziła jednak nie tyle sama forma, co uznany wówczas za chybiony pomysł czerpania ze wzorów małomiasteczkowych, operowanie zbyt drobną skalą niedostosowaną do potrzeb wielkomiejskiego założenia.
Pozostałą część osiedla staromiejskiego zabudowano zunifikowanymi, niezbyt masywnymi trzy-, sporadycznie czteropiętrowymi domami mieszkalnymi. Wiele uwagi przywiązywano do opracowania powtarzalnej, typowej jednostki mieszkaniowej, co stanowiło konsekwencję modernistycznych koncepcji mieszkania minimum, choć pierwsze mieszkania były stosunkowo małe. Charakterystyczne dla zespołu stały się proste, nieprzeskalowane bryły bloków pozbawione całkowicie monumentalnych akcentów, o dość jednorodnych, płaskich elewacjach, których podstawę wyrazu tworzy rytm równo rozmieszczonych, typowych dwuskrzydłowych okien. Socrealistyczny ornament sprowadza się tu do zmodernizowanych elementów detalu architektonicznego: kolumny, gzymsu, attyki i niekiedy lizeny. Dodatkowo pojawiają się zaskakujące rozwiązania, takie jak: przeszklone klatki schodowe, łączniki, wykusze czy zaokrąglone naroża balkonów budzące silne skojarzenia z modernizmem. Również tak typowy dla socrealistycznego repertuaru form prześwit międzyblokowy zaskakuje lekkością, ażurowością, delikatnością, zbliżający się bardziej do kolumnowego podcienia. Jednak w dość konsekwentny sposób unikano układu brył zetkniętych narożnikami, układów rażąco nieharmonijnych czy też dynamicznych. W zespole pojawiło się kilka typów obiektów zależnych od struktury i wielkości segmentów, w tym trzy mikropunktowce. Łącznie na terenie zespołu wzniesiono ponad 20 bloków oraz kilka budynków użyteczności publicznej, między innymi dwie szkoły i ośrodek zdrowia. Sklepy oraz usługi znalazły się w parterach budynków mieszkalnych usytuowanych w wyeksponowanych ciągach komunikacyjnych, przede wszystkim przy ulicy Bojowników Getta Warszawskiego. Ze względu na brak funduszy oraz etapowanie budowy program społeczny założenia został okrojony. Kubaturę mieszkaniową osiedla określono bowiem na 80%, zaś społeczno-usługową – na 20% całości zabudowy osiedlowej zgodnie z wytycznymi Pracowni Programowej Centralnego Biura Studiów i Projektów Budownictwa Osiedlowego. Pierwotna koncepcja zakładała: dwa przedszkola, cztery żłobki, dwie szkoły podstawowe, dom społeczny, aptekę, ośrodek zdrowia, 47 sklepów spożywczych, jeden sklep odzieżowy, jeden sklep budowlany, jedną gospodę, trzy kawiarnie, dwa bary mleczne, cztery zakłady fryzjerskie, dwie pralnie, jedną administrację osiedlową.

Park Staromiejski i Stary Rynek, 1968-1972. Źródło: Fotopolska.eu
W kompozycji całości założenia szczególne znaczenie przypisano zieleni, zarówno międzyblokowej, jak i parkowej. Zrealizowano park oddzielający śródmieście od Bałut – Staromiejski. Nie powstał natomiast zieleniec mający izolować założenie od strony północnej, od strony ulicy Wojska Polskiego. Modernistyczne hasło „Słońce – zieleń – powietrze”, mimo że realizowane w odmiennych warunkach politycznych, ekonomicznych, przy użyciu odmiennego języka form – mocno zaznaczyło się w staromiejskiej substancji osiedlowej.
Na osobne omówienie zasługują bloki zlokalizowane w zachodniej części osiedla przy ulicy Podrzecznej oraz Zachodniej. Szczególnie symptomatyczny dla doktryny, rzadko jednak spotykany w Łodzi, blok znalazł się na ulicy Podrzecznej, w sąsiedztwie Starego Rynku. Jego proste formy skomponowano zgodnie z klasyczną zasadą trójpodziału elewacji – silnie podkreślony parter z kolumnadą, tworzący wizualnie stabilną bazę, a także część środkową oraz wieńczącą, odciętą wydatnym gzymsem i zwieńczoną attyką oraz oklejoną rachitycznym ornamentem. W celu zintensyfikowania propagandowej wymowy zastosowano sgraffita o tematyce ludowej. Dekoracyjnie potraktowane elewacje bloku krytykowano już w końcowej fazie obowiązywania doktryny. Pisano wówczas, że „oprawa plastyczna bloków przy ul Podrzecznej jest nieporozumieniem”. Krytykowano „wystrojone” budynki, brak przemyślanej koncepcji, stłoczenie dekoracji w zbyt małych polach i ich całkowitą nieczytelność oraz nietrafność. Pytano: „czy mogą być pomocne w kompozycji placu mikroskopijne i banalne postacie i emblematy sgraffitowe?”

Bloki przy Podrzecznej widziane od Nowomiejskiej, lata 50. XX w. Źródło: Fotopolska.eu
Dziś zaś blok przy ulicy Podrzecznej stanowi jedno z najciekawszych założeń mieszkalnych pierwszej połowy lat pięćdziesiątych w Łodzi, a nawet w skali Polski, pierwszy socrealistyczny, badający możliwości doktryny obiekt oraz jedyny zasadniczo łódzki przykład dekoracji z tego okresu. Reprezentuje unikalną w skali kraju koncepcję dekoracyjną, spójną i przemyślaną. Ciekawe sgraffita o syntetycznej formie i uproszczonym rysunku realizowane były przez środowisko łódzkich plastyków (co wymaga dalszych pogłębionych badań) i wpisały się tym samym w łódzkie dziedzictwo kulturowe.
Zrealizowane osiedle stanowiło wypadkową oddziaływania ówczesnych standardów mieszkaniowych, normatywów urbanistycznych, ocen komisji do spraw inwestycji i wreszcie dążeń samego architekta (zespołu projektowego). Fragmentaryczna realizacja, wpisanie w zabudowę istniejącą spowodowało powołanie do życia swoistej formy hybrydowej, wskazującej też na niemonolityczny charakter socrealizmu.
Postscriptum, czyli „Beauty Bałuty”
Osiedle staromiejskie „żyje” od ponad 70 lat. Niewiele zmieniło się w tej przestrzeni w sensie funkcjonalnym i użytkowym. To zespół bloków wraz z usługami (dwie szkoły, kilka sklepów), spełniający swoje cele, a hybrydyczne połączenia przed- i powojennej architektury, tzw. Ostańce, tworzą „od zawsze” klimat tego miejsca złożonego z nawarstwień historycznych. W praktyce mamy do czynienia z przestrzenią do życia – kameralną, z zielonymi dziedzińcami, sąsiadującą z parkiem, dobrze usytuowaną względem centrum.

Stary Rynek po rewitalizacji, otwarty w 2024. Fot. Kapitel
Większy problem niż starzejące się osiedle staromiejskie, z mojej perspektywy, stanowi Stary Rynek, który w 2024 roku został udostępniony mieszkańcom po remoncie. Dokonane zmiany (niezależnie od tego, jak je ocenimy) z punktu widzenia sposobu funkcjonowania tej przestrzeni są kosmetyczne, dotyczyły jedynie płyty rynkowej, nie zmodernizowano bowiem przyrynkowych kamienic, nie zmieniono układu zabudowy czy układu komunikacyjnego. Ponownie zabrakło pomysłu na przestrzeń z góry określoną jako trudną, swoistą „ziemię niczyją”. To nie architektura tego miejsca jawi się jako problem, ale kolejne przekształcenia, które nie służą życiu. A na Stary Rynek warto spojrzeć w kontekście historycznym, bo on już jest „stary”, wychował kilka pokoleń łodzian i wrósł w miejską tkankę.
Tekst powstał do publikacji Ucząc się od Łodzi 2: Bałuty (2025)