Do Cyrku ciężko trafić z przypadku. Niepozorny, szary parking nie zwiastuje niczego przyjemnego, a jednak, wewnątrz murów starego budynku kryje się co najmniej najprzytulniejsze miejsce w tym mieście. W środku zapach chłodnych ścian miesza się z kadzidełkami i świeżo zaparzoną kawą. W ciągu 5 lat istnienia tego kolektywu wielokrotnie zmieniała się siedziba jak i członkowie, ale lubimy sobie powtarzać, że Cyrk to nie miejsce, Cyrk to idea.
W Cyrku rzeczy rzadko występują pojedynczo. Jeśli pojawia się krzesło to za chwilę też fotel, stary świecznik, dym, zepsuty telewizor, kilka dobrych pomysłów i rozmowa, która miała trwać pięć minut, a trwa już trzecią godzinę. Każda rzecz wydaje się tu pociągać za sobą jeszcze kilka innych. Ktoś przenosi stary fotel, ktoś trzepie dywany, ktoś gra na rozstrojonym pianinie, ktoś pisze manifest, ktoś próbuje naprawić czajnik, ktoś gubi klucz, ktoś wymyśla koniec świata, a czajnik jednak cały czas działał. Maria K. z Cyrku
Cyrk jest moim/naszym/waszym światem artystycznym. Powstał z potrzeby dzielenia się sztuką i bycia razem. To nasze wspólne miejsce w środku miasta, które tworzymy po swojemu, otwarte dla tych, którzy chcieliby c o ś zrobić, pokazać. Jest podstawą mojego łódzkiego świata. Hela z Cyrku

„Wieczorki performatywne – tańcowanie” Ania Szeliga, 2024
To jest po prostu moje miejsce, miejsce które odkryłam i w nim zostałam, bo czułam się tam jak w dopiero odnalezionym domu. Jego klimat od początku mnie zauroczył i bycie jego częścią daje mi niezwykle dużo szczęścia i satysfakcji. To miejsce jest dla mnie niemalże jak taka prehistoryczna świątynia, bo bardzo dawno temu świątynie to były po prostu domy, wypełnione sztuką, gdzie spotykała się dana społeczność aby świętować i być w swoim towarzystwie w takiej mistycznej, onirycznej atmosferze (przypominam, że nie jesteśmy sektą). Flower z Cyrku
Cyrk to dla mnie niewiarygodny spokój. Zawsze gdy tu przebywam czuję, że jestem częścią, że przynależę. Poznałam tu większość moich bliskich i mam głębokie poczucie, że wszystko kręci się dookoła Cyrku. Ada z Cyrku

„Świętowanie 3. Wielkich Urodzin Cyrku” Ania Szeliga, 2024
Wydawało mi się, że w Łodzi nie ma już dla mnie miejsca. Po studiach urwał mi się kontakt ze znajomymi z ASP. Z tego powodu zaczęłam regularnie chodzić na imprezy i do lokali, gdzie wiedziałam, że spotkam queerów i inne osoby o nastawieniu kontrkulturowym. Co jakiś czas któreś z tych cennych miejsc znikało z mapy Łodzi. W pewnym momencie musiałam zacząć szukać nowego drugiego domu. To był moment w którym pierwszy raz poszłam do Cyrku na szkice. Zaczęłam tam regularnie przychodzić, aż zostałam przygarnięta do kolektywu. Odpowiadając na pytanie: Cyrk jest dla mnie domem. Ania K. z Cyrku xiężyc
Cyrk jest ważnym miejscem, które tworzę – przestrzenią do działania. Maria J. z Cyrku
To trochę taki drugi dom w którym staram się być jak najczęściej, mimo pracowo-życiowych obowiązków. Takie młodsze rodzeństwo z którym nie rozmawiasz na co dzień, ale kiedy zadzwoni w potrzebie to rzucasz wszystko i jedziesz. Milva z Cyrku

„Dywany” Ania Szeliga 2026
Cyrk jest najcieplejszym i najserdeczniejszym miejscem, w jakim kiedykolwiek byłem. Takim, w którym czuję się zaopiekowany przez wszystko, co mnie otacza. Kolory, zapachy, odgłosy śmiechu. To miejsce, w którym kilka razy doświadczyłem tego fantastycznego uczucia, gdy leżąc na materacu i słuchając muzyki dobiegającej ze sceny uświadamiałem sobie, że zapomniałem przez chwilę o tym, że gdzieś za ścianami Cyrku znajduje się cały ten wielki świat ze wszystkimi swoimi problemami. Wtedy istniało tylko te kilkadziesiąt czerwonych metrów kwadratowych i garstka osób w nich zebranych. Janek z Cyrku xiężyc
To miejsce spotkań i spełnienia marzeń. Gdzie niemożliwe staje się możliwym. Tati z Cyrku
Dla mnie Cyrk jest zmianą, kamieniem milowym. Jest czymś co sprawia, że myślę „teraz są czasy!”. Wspólne śniadania, papierosy na ganku, niedzielne karty, coroczne wyprawy na konkurs naśladownictwa ptaków, śpiewy i śmiechy. Fabryka wspomnień. Ania S. z Cyrku